bandipur – średniowieczne miasteczko i poranki z himalajami

Po kolorowej Pokharze pojechaliśmy do Bandipur. Miasto położone jest na wysokości  1030 m.n.p.m. Zakwaterowaliśmy się w guest housie tuż obok przystanku autobusowego. Miasteczko od razu mi się spodobało. Samochodów nie było, wszystkie zatrzymywały się przed wjazdem do miasta, tubylcy nosili wszystko w koszach, które trzymali na głowach lub wozili drewnianymi wozami. Budynki z pomarańczowej cegły, drewniane balkony i okna z okiennicami, z których zwisały kolorowe kwiaty, brukowe drogi, drzwi które znajdowały się w dolnych częściach domów rozciągały się po całej ich długości. EKSTRA !!! Żeby tego wszystkiego było mało miasteczko było otoczone zielonymi górami, a w oddali białe Himalaje O TAK!!!

Poszliśmy na wzniesienie, które zaproponowała nam właścicielka hostelu. Widok był bardzo ładny na dole wił się biały wąż w postaci rzeki Marsyangdi, małe domki wyrastały z pobliskich zielonych gór. Posiedzieliśmy chwilę zahipnotyzowani widokiem, a później poszliśmy do buddyjskiej świątyni. Pomarańczowy domek otoczony był kolorowymi flagami (bały, niebieski, żółty, zielony, czerwony), które powiewały na wietrze. W środku było dość surowo, białe ściany, kilka obrazów, złoty Budda, bębny, dużo świeczek, a w powietrzu unosił się zapcha kadzideł. Mnich odział nas w białe chusty, ukłonił się Buddzie i zawiązał mi sznurek na ręce. Po świątyni odpoczywaliśmy pod wielkim, starym drzewem, Pau zaczął medytować. W drodze powrotnej spotkaliśmy dzieciaki, które pokazywały nam małe szczurki i chciały zrobić sobie z nami zdjęcie. Wieczorem chodziliśmy rozświetlonymi przez lampiony i latarnie uliczkami, nakarmiliśmy nasze brzuchy Mo-Mo i Chowmein.

Następnego ranka wstaliśmy wcześnie, musieliśmy się wspiąć na pobliską górę, wszyscy mieszkańcy mówili, że widok jest niesamowity. Wchodziliśmy po stromym zboczu, wypełnionym szarymi głazami, obrośniętym zieloną trawą. Kiedy weszliśmy na szczyt, panował jeszcze mrok, a na niebie wisiał księżyc. Na dole widać było morze białych chmur z których wyłaniały się wzgórza przypominające grzbiety wielorybów. Usiedliśmy na ławce, turyści wyciągali swój sprzęt i wszyscy oczekiwali na wschód słońca. Rozświetlona pomarańcza zaczęła wyłaniać się zza wzgórza, rzucając pomarańczowe promienie na pokryte śniegiem wierzchołki Himalajów SUPER!!!SUPER!!! Po kilku minutach wspaniałego widoku zeszliśmy do miasta, zjedliśmy śniadanie w naszym guest housie. Nasza gospodyni, była przemiłą kobietą, AŻ ŻYGAĆ SIĘ CHCIAŁO, zawsze proponowała jakieś smakołyki, przekąski, czułem się jak Jaś, myślałem, że baba mnie zje. Nazywała mnie „BABU”(młodszy brat), starał się nauczyć wszystkich języków świata, kiedy ktoś zostawał sam, przysiadał się i zadawała niekończący się zestaw pytań.

Po południu wybraliśmy się na spacer do pobliskich wiosek. Droga przez jakiś czas wiodła przez las, który chronił nas przed słońcem, niestety, później  drzewa się skończyły, a z nas zaczął lać się pot. Pobliskie krzaki pokryte były dużą ilością pajęczyn, co nie cieszyło mnie, bo pająki w tym regionie były największe jakie widziałem. W jednym miejscu zostaliśmy otoczeni przez pasterzy z owcami i krowami. Po 2 godzinach dotarliśmy do wioski, wyglądała bardzo ładnie, domki zbudowane były z beżowej wyschniętej cegły, dachy były pokryte strzechą, prymitywne zagrody strzegły bydła, kobiety nosiły zbiory w koszach, chyba najlepszy obraz wsi jaki widziałem. Doszliśmy do punktu widokowego, zamówiliśmy po zimnej Coca coli po opróżnieniu małych butelek twarze Alby i Paua padły na stół. Wieczorem zjedliśmy Dal u naszej gospodyni, a później wybraliśmy się na spacer po ulicach miasteczka.

Z rana spojrzeliśmy jeszcze raz na piękne góry, poszliśmy zrobić zakupy, w czasie których zaczęła się  dla mnie i dla Alby przygoda ze słodyczami. Wsiedliśmy do autobusu, pożegnaliśmy się z ostatni raz z Bandipur i ruszyliśmy do Kathmandu. Było niesamowicie, dziękuje, za wspaniałe poranki i za cofnięcie się w czasie NIESAMOWITY KLIMAT !!!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *