kuta – powrót zapachów azji i pierwszy przystanek na bali

Ahhhh znów Azja, ten charakterystyczny smrodek, wdarł się do mojego nosa, kiedy wyszedłem na zewnątrz międzynarodowego lotniska Bali-Denpasar. Oczywiście, przed lotniskiem czekała już masa ludzi, którzy chcieli mnie podwieźć gdziekolwiek, oczywiście za wygórowaną cenę. Łapią za rękę, otaczają mnie ze wszystkich stron i krzyczą MY FRIEND!!, GOOD PRICE!!. Spoko nie pierwszy i nie ostatni, mentalnie się na to przygotowałem w samolocie, lecz mimo to, już mam ochotę komuś przyłożyć. Powiedziałem chłopakom, że chce usiąść i zapalić szluga, a później pogadamy, oczywiście stali nade mną jak sępy nad padliną. Kiedy zaczęły się negocjacje, zacząłem się śmiać bo za 3 km, które mogłem przejść na nogach, kierowcy chcieli 200000 rupi (60 zł), skończyło się na 50000 rupi, taksówką z taksometrem (jest ich wiele).  Facet zawiózł mnie do Bedbunkers – najtańszy hostel w mieście (klima, basen, słaby internet), gdzie łóżko w 12 osobowym pokoju kosztowało mnie 25 zł.

Kuta jest bardzo turystycznym miejscem, znajdziemy tutaj dużo sklepów z pamiątkami, salony tatuażu są co 100 metrów, galerie handlowe, restauracje z zachodnim,  ciężko, znaleźć miejsce, gdzie żywią się miejscowi ale da radę i bardzo się opłaca, bo można zjeść za 4 – 5 zł. Cóż, nie brzmi to zachęcająco i wielu ludzi, których poznałem w Bali mówiło, że nie lubią Kuty. Ja jestem trochę odmiennego zdania. Mimo tych wszystkich złych rzeczy są też dobre. Palmy, piaszczyste, długie plaże (z koralowcami), wysokie fale, na których można posurfować, a przede wszystkim dobra baza wypadowa do okolicznych świątyń. Uluwatu Temple położone na klifie, Tanah lot na skale,  do której nie zawsze możesz się dostać, bo droga jest zalewana przez morze. Świątynie są przepiękne, tą pierwszą najlepiej odwiedzić o zachodzie słońca i obejrzeć ceremonię. Ja zajrzałem również do Denpasaru – stolicy Bali, ale oprócz Bajra Sandhi Monument nie ma tam nic wartego zobaczenia,  musze wam powiedzieć, że ten pomnik mi się podobał. Niestety tego dnia, azjatyckie jedzenie dało o sobie znać i usadziło mnie na klopie przez dwa dni. Najlepszym i najtańszym środkiem transportu jest skuter koszt jakiś 50000 rupi na 24h. Nie pytali mnie o prawo jazdy, wiec wypożyczyłem sobie skuter na 3 dni, muszę jednak przyznać, że poruszałem się jak ślimak, raz, że nie mam prawka, dwa, ulice są tak zakorkowane, że dużo szybciej nie pojedziesz. Warto mieć ze sobą GPS, bo nie pamiętam ile razy się zgubiłem na tych ulicach (wiele jednokierunkowych).

W Kucie jak i całym Bali prawie każdy dom, hotel wygląda jak mała świątynia, co na samym początku mi się podobało, a później znudziło. Mimo wszystko to miasto polubiłem, jeszcze z jednego względu, poznałem tu bardzo fajnych ludzi. Pierwszymi z nich były dziewczyny z Chile: Pola, Bachy, Yanina bardzo wesołe, chętne do zabwy, spragnione przygody dziewczyny. Na samym początku byłem przewodnikiem, powiedziałem co, gdzie i jak, później zaczęliśmy się bawić: noce na plaży, kąpiele w blasku księżyca, nie wiem czemu byliśmy jedynymi osobami z setek na plaży, które wchodziły w nocy do wody. Kiedy imprezy się przeciągały lądowaliśmy w hostelowym basenie, gdzie woda była chłodniejsza niż w oceanie. Za drugim razem, kiedy zawitałem do Kuty przed wyjazdem z Bali poznałem kolejnego francuza Antionego, koleś spędzał całe dnie w wodzie surfując. Wieczorami chodziliśmy do klubu Sky Garden, największego klubu, chyba, w całym Bali. Za wejście płaciło się 99000 rupi i od 17-21 godziny  jedzenie i alkohol były za darmo, później no coż ceny podskakiwały do 5 zł za butelkę wody.  Ludzi mnóstwo, obijających się o siebie na kilku poziomach, z, nie pamiętam jaką ilością sal, ale w każdej inny dj i towarzyszące mu dziewczyny w bikini z ciałami modelek ahhhhh. Kiedy kluby się zamykały na ulicach czekały dziewczyny krzycząc, BOOM BOOM, I’M CLEAN.

Uważam, że każdy powinien zatrzymać się w Kucie i nie powinien tego żałować, są lepsze miejsca na Bali ale naprawdę warto, a już na pewno zrobić tu zakupy bo jest taniej niż w innych miejscach, oczywiście trzeba się targować, ale to część zabawy w podróżowaniu u Azji.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *