phnom penh – stolica kambodży i killing filds

Przybyłem do stolicy Kambodży, żeby nabyć wiedzę, o tym rozsławionym kraju i wyrobić sobie wizę do Wietnamu. Pozwiedzać kilka świątyń i zobaczyć miejsca, w których odbywały się okrucieństwa na skalę podobną do nazistowskiej, na ziemiach mojej ojczyzny. Muszę przyznać, że zrobiło to na mnie duże wrażenie, a w moim środku zapanował smutek i przerażenie, jak ludzie, mogli dopuszczać się takich czynów.

Pierwszy dzień, nie należał do najlepszych okazało się, że jest sobota i ambasada Wietnamska jest zamknięta. Takie sytuacje się zdarzają, kiedy jest się w podróży od dłuższego czasu i każdy dzień jest dla ciebie weekendem. Nie to było najgorsze, oczywiście mogłem przeczekać weekend i złożyć podanie o wizę, niestety zapomniałem, że nadchodzi CHIŃSKI NOWY ROK!!! Wietnamczycy również świętują w tym czasie, więc ambasada będzie nieczynna na dłużej. LUCKY ME, FUCK!!! Po tych nieprzyjemnych informacjach, szwędałem się po zatłoczonym mieście, zwiedzałem świątynie i inne atrakcje. Jedną z najlepszych, ale po całej Azji, nie powalający okazał się Royal Palace. Na zachód słońca udałem się na promenadę, nad Mekongiem, gdzie znajduje się wiele knajp dla obcokrajowców. Miejscowi, głównie kobiety ćwiczą tam wspólnie aerobik, znajdziesz dzieciaki grające w piłkę, ping ponga itp. W nocy warto zobaczyć nocny market, ale tylko dla tych, którzy są w Azji pierwszy raz lub dla ludzi, którzy po prostu lubią szlajać się po bazarach, kupować pamiątki, próbować ulicznego jedzenia i unikania kieszonkowców.

Kolejne dni były znacznie ciekawsze i bogatsze w wiedzę. Odwiedziłem „Killing filds” i Tuol Sleng (więzienie w byłej szkole), a przy okazji zobaczyłem biedne dzielnice stolicy, które miejscami przypominały slumsy w Mumbaju. Domy zrobione ze wszystkiego, co ludzie znajdywali dookoła, dzieci bawiące się rozrzuconymi śmieciami, żal serce lub dupę ściska, niestety, taka jest rzeczywistość. Więzienie Tuol Sleng na pierwszy rzut oka, nie wygląda strasznie, biały budynek, dookoła zielona trawa, piękne palmy, ale kilka lat temu Czerwoni Khmerzy, zdecydowali się przemienić szkołę w jedno z więzień, w którym torturowano ludzi. Pokoje z poobdrapywanymi ścianami, z jednym, metalowym łóżkiem, które nie służyło do spania, przyprawiało ciarki. Na ścianach szkoły, porozwieszane były zdjęcia ludzi, którzy zginęli w tym okrutnym miejscu, w innych pokojach narzędzia do tortur . Później – bo oczywiście, mało mi było smutnych, tragicznych i obrzydliwych historii udałem się zobaczyć „Killing filds”. Jest to jedno z obozów, gdzie dokonywano egzekucji ludności Kambodży i innych nacji, które w czasach panowania Czerwonych Khmerów znajdowały się w kraju. Kogo zabijali? – wszystkich, ludzi wykształconych (Pol Pot – był przywódcą i kształcił się we Francji), matki, dzieci, obcokrajowców – głównie Chińczyków. „Killing filds” wygląda jak polana, większość z budynków gdzie przetrzymywano ludzi została, rozkradziona przez mieszkańców, którzy potrzebowali materiałów do budowy domów. Na polu są tabliczki, ze zdjęciami i opisami miejsc, które się tutaj znajdywały, w szklanych skrzyniach umieszczone są kości, ubrania itp. Zbiorowe mogiły są ogrodzone i ludzie wrzucają tam materiałowe bransoletki, aby okazać szacunek. Dla mnie najgorsze było drzewo, które służyło do zabijania dzieci (oprawcy, łapali dzieciaki za kostki u nóg i biorąc obrót roztrzaskiwali ich czaszki na tym drzewie), które mogły chcieć zemsty za zabicie ich rodziców. Ludzi zabijano tam pałkami, maczetami, wszystkim byle nie kulami, bo te kosztowały i były potrzebne do walki z wrogiem. Na sam koniec „wycieczki” poszedłem zobaczyć pomnik, gdzie w szklanych szkatułach znajdywały się czaski ofiar, tej straszliwej zbrodni. Jak ludzie mogą robić sobie coś takiego? Zwłaszcza swoim własnym rodakom. Historia tego kraju jest tragiczna. Po zwiedzaniu i zdobytej wiedzy postanowiłem uciekać z tego miejsca.

Phnom Penh jest warto zobaczyć, może nie ze względu na imprezy czy widoki, zabytki też nie są jakieś powalające ale dla ludzi głodnych historii WARTO!!! Jeżeli chcesz dostać się z Kambodży do Wietnamu, możesz wyrobić sobie tam wizę, każda podróż do granicy zaczyna się właśnie z tego miasta, no i co tu dużo mówić, wszystkie drogi w Kambodży prowadzą właśnie tutaj.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *