beijing – witajcie chiny i wielki mur

Po długi staraniach o wizę, w końcu udało mi się dotrzeć do Chin. Pierwszym przystankiem był Pekin, pojechałem odwiedzić swoją byłą dziewczynę Niję i przy okazji zobaczyć trochę zabytków. Stolica państwa środka tak mi się spodobała, że zostałem tam 3 miesiące. Oczywiście nie tylko przez dziewczynę ale także, przez kulturę, klimat (ludzi, nie klimat pogodowy) i atmosferę miasta. Pekin to ogromne miasto, ale nie ma się czemu dziwić, bo żyje tam ponad 21 milionów ludzi. Każde znane miejsce, zabytki, place, stacje metra przypominają mrowiska. Na stacjach metra, pracują ludzie, którzy upychają pasażerów w pociągach metra. Na stacjach, w turystycznych miejscach trzeba przechodzić przez bramki jak na lotniskach, przez co robią się naprawdę duże kolejki. Chińczycy są bardzo „pomocni” ,jak się jakiegoś zapytasz o drogę, to nawet jak nie wie to i tak jakiś kierunek tobie wskaże. W Pekinie nie ma mowy o nudzie, bo do zobaczenia jest wiele……

Zacznijmy jednak od początku, jak każdy turysta postanowiłem zobaczyć jeden z cudów, które zbudowali homosapiens. Tuż za granicami stolicy Chin, znajdują się góry, po których rozciąga się Wielki Mur. Widok jest niesamowity, ciężko jest uwierzyć, że ludziom chciało się coś takiego zbudować, ale na nasze szczęście, jest na co popatrzeć. Kiedy dotarliśmy z Niją na miejsce, ludzi było od groma, nie odstraszyło mnie to nawet przez moment. Przedzieraliśmy się przez wszystkich ludzi, pokonywaliśmy kolejne schody. Było warto, widok był niesamowity, musze przyznać, że wyglądał jak naprawdę duża gąsienica. Nie, serio, przepiękny widok. Jak, ktoś nie jest fanem schodów to może wjechać na górę gondolą.

Nocą, no cóż, trzeba się pobawić. Uwierzcie mi Chińczycy to uwielbiają. Pekin w nocy wygląda przepięknie, wieżowce świecą i reklamy na budynkach rozświetlają miasto. Na ulicach nie ma już takiego ruchu jak za dnia i spacery są naprawdę przyjemne. Nie będę was jednak ściemniał, nie spacerowaliśmy za długo, nie licząc kilku romantycznych wyjść. Wieczory Chińczycy spędzają w barach karaoke. Bary karaoke wyglądają niesamowicie. Grupy dostają własny pokój, który jest bardzo komfortowy. Na stole ląduje wielki talerz z owocami i duże ilości alkoholu. Kiedy ludzie śpiewają inni tańczą impreza na całego, niektórzy potrzebują pomocy, żeby stamtąd wyjść. Alternatywą są kluby, które są jednymi z najlepszych jakie, w życiu widziałem, nie ściemniam ani trochę. Ogromne, na parkietach są przedstawienia rodem z karnawałów z Rio de Janeiro. Ludzie bawią się do upadłego, a dziewczyny…. Jak jesteś obcokrajowcem to możesz się napić za darmo i poznać dużo, ale to dużo ludzi bo wielu z tubylców chce się z tobą napić.

Nie myślcie, że cały czas imprezowałem w tym mieście. Odwiedziłem narodowe muzeum, gdzie dowiedziałem się wiele na temat historii jednego z najstarszych narodów na tej planecie i muszę przyznać, że jest niesamowita. Świątynia Nieba, zrobiła na mnie duże wrażenie, poprzez przepiękne budowle i zagospodarowanie terenu. Teraz jest tam wielu turystów, ale kiedyś była ona dostępna tylko dla niewielu. Zakazane Miasto, cóż powiedzieć, przepiękna, starożytna architektura chińska, lwów i demonów jest tyle samom co gargulców we Francuskich katedrach. Plac Tianamen, który jest naprzeciwko Zakazanego Miasta, jest pełen turystów, często protestują tam ludzie, miałem okazje zobaczyć dziadka, który biegła nago i rzuciło się na niego pięciu policjantów, kiedy jeden z nich zorientował się, że kręcę film, podszedł do mnie i poprosił ładnie o mój telefon i wykasował film.

Po zwiedzaniu najważniejszych miejsc poznawałem, kuchnie (którą bardzo polubiłem-ostra), gry (często grają w kości) i życie obywateli Chin, musze przyznać, że są to naprawdę w porządku ludzie. W supermarketach znajdziesz zawsze coś ciekawego do jedzenie np. żółwia. No i oczywiście musiałem zobaczyć Pandę. Pekin gorąco wszystkim polecam.  

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *