shanghai – miasto świateł i szybki pociąg

Shanghai jest jest jedną z wizytówek państwa środka. Do tej pory mogłem podziwiać to miasto tylko na filmach i zdjęciach, aż w końcu mogłem je zobaczyć na własne oczy. Do Shanghaju dotarłem super szybkim pociągiem, który jechał z prędkością 500 km\h. Było bardzo przyjemnie i szybko i jest to super alternatywa dla samolotów. Nasze pandolino mogą się schować. Poleciałem trochę z kasą, ale było warto, raz się żyje.

Shanghai już na początku zaczął mi się podobać. Kiedy zobaczyłem mapę metra widziałem, że wszędzie dotrę bez problemów.  Niestety nie miałem zbyt dużo czasu na to miasto, więc wszystko trzeba było zrobić szybko. Dotarłem do mojego hostelu, zrzuciłem graty i chcąc nie chcąc, musiałem się zdrzemnąć dwie godziny. Nie była to sprawa łatwa, bo w moim pokoju ludzie byli po wielkiej imprezie, w pokoju pachniało gorzelnią i wszyscy chrapali. Po drzemce wybrałem się na miasto, wszędzie znajdowały się wieżowce, co mnie cieszyło – jestem ich wielkim fanem. Na pierwszy ogień wybrałem ogrody Yuyuan, wyglądały przepięknie, stare chińskie budynki, otoczone fosami, dookoła przepiękna roślinność, przepiękne miejsce na randkę. Wieczorem byłem umówiony z koleżanka Niyi, wsiadłem w metro i ruszyłem odebrać ja z pracy. Ha zaprosiła mnie na kolacje, do pobliskiego centrum handlowego. Muszę przyznać, że kuchnia w Shanghaju nie bardzo mi smakuje, jest słodka. Po kolacji poszliśmy nad rzekę Jangcy, która jest najdłuższą rzeką w Azji. Widok był niesamowity, wszystko świeciło, wielkie reklamy na budynkach – super, pływające świecące statki niczym z bajek Disneya. Nie chciało mi się wracać do hostelu, z Ha napiliśmy się trochę chińskiego wina i pospacerowaliśmy po rozświetlonym mieście, niestety, dziewczyna musiała pracować następnego dnia, a ja miałem jeszcze trochę do zobaczenia.

Drugiego dnia czekała mnie mała podróż, do chińskiej Wenecji – Zhujiajiao. Podróż nie jest długa można się tam dostać w niecałą godzinę, a jest warto.  Pływanie małymi łódkami, między domkami, które znajdują się nad rzeką jest bardzo przyjemne, można tam kupić wiele pamiątek, jedzenia itp. Co bardzo mi się podobało w tym mieście jest  to, że ludzie nie skaczą na ciebie, jak w innych Azjatyckich krajach. Po miło spędzonym popołudniu, wróciłem do Shanghaju i poszedłem do muzeum miejskiego, ale nie zachwyciło mnie po tym co widziałem w Bejing. Poszwędałem się jeszcze trochę po mieście i wróciłem do hostelu, gdzie miałem plan odpocząć. Tak się jednak nie stało, bo ludzie z mojego hostelu namówili mnie na imprezę. Poszliśmy na miasto i zaczęło się dziać, wylądowaliśmy w klubie Geisha. Bawiliśmy się długo i bardzo dobrze, kilku ludzi, aż za dobrze i po imprezie, ciężko było nam znaleźć taksówkę, bo cześć taksówkarzy odmawiało serwisu, ze względu na bardzo pijanych, nowo poznanych znajomych.

Następnego dnia, trzeba było się spakować i wracać do Bejing. Nie udało mi się zobaczyć wszystkiego co to miasto ma do zaoferowania, ale mimo to bardzo mi się tam podobało. Shanghaj jest super miastem, gdzie starożytność miksuje się z nowoczesnością. Jest to dobre miejsce, żeby poimprezować, zobaczyć wspaniałą architekturę, dla romantyków też znajdą się miejsca. Ja bardzo polecam, jak dla mnie jedno z fajniejszych miasta w Azji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *