zakynthos – pierwsza grecka wyspa i ślub (nie mój)

Na Zakynthosie byłem dwa razy i jest to jednyna grecka wyspa jaką do tej pory widziałem. Przez to jak wygląda i jaki klimat na niej panuje, mam nadzieje, że nie będzie to ostatnia grecka wyspwa moich podróży. Wyspa słynie z zatoki wraku, która odwiedziłem, drugim największą atrakcją są, żółwie, które potrafią osiągnąć długość do 120 cm, niestety nie udało mi się ich zobaczyć .

Na wsypie znajduje się wiele barów i dyskotek, także dla ludzi lubiących dobrą zabawę wyspa powinna się spodobać. Jammin Bar i Paradise Coctail Bar są całkiem niezłe. Trzeba jednak pamiętać o jednym, jak przyjeżdżasz wypocząć to lepiej wybrać sobie mniej imprezowe miasteczka i pojechać sobie raz czy dwa razy na dobrą imprezę, bo uwierzcie mi, ciężko będzie spać w pobliżu tych dyskotek. Na austobusy w nocy nie ma co liczyć, wieć pozostaje taksówka, do 20 euro powinniście się zmieścić.

Co do kąpieli, kurde, co tu dużo mówić, woda jest przepiękna, można widzieć na kilka metrów od tafli wody. Fani nurkowania, powinni mieć dużą frajde bo dookoła wyspy znajduje się dużo małych jaskińm gdzie można ponurkować. Mi  się nie udało, bo nie miałem kasy, ale dobrym pomysłem jest wynajęcie łódki ze znajomymi i opłynięcie wyspy dookoła. Zatoka wraku wygląda super, z otaczających ją gór wielu ludzi skacze na spadochronach.

Drugim razem na Zakynthos przyjechałem, bo znajoma Aneta brała tam ślub, świetne miejsce, zwłaszcza, ze wałśnie tam poznała się pierwszy raz ze swoim mężem. Śluby był na brzegiem morza, do którego oczywiście weszliśmy, kiedy zapadł zmrok rozświetlaliśmy niebo lampionami, zabawa była świetna. A po ślubie z kilkoma znajomymi poszliśmy się kąpać do jednego z basenów z pobliskich hoteli. Ta wyspa uszczęśliwia człowieka.

Zakynthos polecam, warto zajrzeć.

 

ateny – kraina bogów i przystanek europa

Ateny, kraina bogów i filozofii. Dwa przedmioty, z których zawsze miałem dobre oceny w szkole i na studiach. Zawsze chciałem się udać to tego miasta, ale coś zawsze stało na przeszkodzie. Po kilku latach w Azji wylądowałem właśnie tutaj.

Po długiej podróży wylądowałem w stolicy Grecji – Atenach. Wiele osób mówiło mi, że Ateny to jedna z najgorszych stolic w Europie. Brudno, syf, lokalsi mają ciebie w dupie… OK, podczas podróży autobusem z lotniska do centrum miasta zobaczyłem ten syf: dużo śmieci na ulicach, graffiti na budynkach i zaniedbane blokowiska, ale większość miast europejskich wygląda tak samo. Kiedy wyszedłem z autobusu było już ciemno, udałem się do mojego hostelu ZEUS – nie ma to jak mieszkać pod dachem u największego greckiego boga. Hostel, może nie wymiata jakością, ale klimatem na pewno. Pokoje nazwach z mitologii np. Hades, na ścianach malunki grackich postaci bogów i kreatur. W hostelu poznałem Hiszpanów, Angielki i Węgirki, wszyscy razem poszliśmy się pobawić do jednego z najlepszych klubów w Atenach Pixi. Ja się oszczędzałem (następnego dnia miałem długa wycieczkę autobusową), ale Bachus pod postacią wina rozkręcił naszą zabawę, Atena odebrała nam rozum (o który powinna zadbać),  Apollo zadział w niektórych przypadkach, po zamknięciu knajp i dyskotek można było zobaczyć wpływ Aresa, kiedy ludzie obijali się pięściami.

Do Aten wróciłem po trzech dniach. Tym razem celem było zwiedzanie. Udałem się do Akropolu, długa wspinaczka, przedzieranie się przez targowiska i stanie w kolejce po bilet, okazało się warte, żeby zobaczyć zniszczony zabytek, pokłoniłem się starym bóstwom i udałem się dalej. Odwiedziłem ogrody narodowe, gdzie podziwiałem figury i niezliczone ilości palm, ale polecam na schronienie się przed upałem, w cieniu palm i rozkoszowanie się spokojem (było niezwykle cicho).Oczywiście udałem się do świątyni Zeusa, która się całkiem nieźle trzyma i wygląda przepięknie, a przez drzwi tej świątyni, ,możemy zobaczyć Akropol. Później szlajałem się po mieście, gdzie zobaczyłem greckich wojskowych odzianych w śmieszne buty z włochatymi kulkami, białymi rajtuzami i okazało się, że nie tylko Szkoci lubią spódnice. Ulice Aten są pokryte przez graffity,ale nadaje im to niesamowity klimat, na ulicach pełno straganów (znajdziesz tam wszystko). Czasami perełki jak bar z „Alicji w krainie czarów”.

Ateny może nie wszystkim przypadną do gustu, ale mi się podobały. Dużo zabawy i zabytków, ludzie mili, sympatyczni. Wiele zabytków do zobaczenia, a jak jesteś studentem i szukasz miejsca na budżecie to perfekcyjne miejsce. POLECAM!!!